en

Czym palą wrocławianie?

– Złe nawyki ciężko zwalczyć. Takie osoby tłumaczą się, że chciały rozpalić piec na szybko, by podgrzać wodę. Wielu z nich do końca idzie w zaparte i twierdzi, że palą tylko węglem. Jednak podczas kontroli łatwo udowodnić, że jako opału używają np. śmieci – mówi Ewa Drzazga, zastępca naczelnika Oddziału Ochrony Środowiska Straży Miejskiej Wrocławia.

Z obserwacji strażników miejskich wynika, że wrocławianie najczęściej do pieców wrzucają stare meble i ramy okienne. Do ognia trafiają też zabawki, plastikowe kubeczki po jogurtach, śmieci czy nawet piłki do koszykówki. Zmorą są też warsztaty samochodowe. Mechanicy palą szmatami, które są zabrudzone smarami. Do pieca trafiają też stare plastikowe części.

– Meble i ramy okienne są wykonane z lakierowanej sklejki. Podczas ich spalania wytwarzają się szkodliwe dla zdrowia substancje. Osadzają się one w przewodach kominowych i potem, gdy palimy nawet węglem, nadal uwalniają się one do atmosfery – dodaje Ewa Drzazga.

Nie pomagają apele czy nawet kary finansowe. Nadal podczas sezonu grzewczego we Wrocławiu strażnicy miejscy przyjmują 3 interwencje dziennie, dotyczące właśnie spalania odpadów w piecach. Warto przypomnieć, że za zanieczyszczanie środowiska grozi do 500 zł mandatu. Jeśli sytuacja się powtarza czy rozmiar szkód jest duży, sprawa może trafić do sądu i wtedy kara będzie wielokrotnie wyższa.

Palenie odpadami jest bardzo szkodliwe dla środowiska

– Powstające w wyniku takiego niskotemperaturowego spalania w piecach związki należą do grupy tzw. trwałych zanieczyszczeń organicznych (TZO). Są to substancje bardzo toksyczne i szkodliwe dla zdrowia ludzi ze względu na ich duże zdolności do akumulacji w naszym organizmie. W grupie emitowanych TZO znajdują się m.in. dioksyny i furany, które są jednymi z najbardziej trujących substancji – ostrzega dr Irmina Ćwieląg-Piasecka z  Instytutu Nauk o Glebie i Ochrony Środowiska Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. – Emitowane do atmosfery związki trafiają wraz z deszczem do gleby, którą skażają i w której są mogą być magazynowane latami, stopniowo uwalniając się do wód gruntowych ­– dodaje.

Kominy w domach są montowane na wysokości do ok. 40 metrów. Spalając odpady, narażamy siebie, a także sąsiadów na bezpośredni kontakt z dymem zawierającym trujące substancje. Dlatego stare meble, okna czy zabawki lepiej bezpłatnie wyrzucić, niż zarażać siebie i bliskich na groźne choroby.