en

NIK oceniła budowę i użytkowanie stadionu

Jako główne nieprawidłowości, które pojawiły się przy budowie stadionu, NIK wskazała m.in. nieprawidłowości związane z przetargami i naruszeniem zasad uczciwej konkurencji, przekazanie konsorcjum Max Boegl kwoty 25 mln zł na tzw. prace optymalizacyjne, pominięcie w dokumentacji przetargowej drenażu, zbyt dużą rezerwę  zasilania stadionu w energię elektryczną oraz zaniżenie wartości aportu (wkładu) wniesionego przez gminę Wrocław do spółki Wrocław 2012.

Kwestie związane z budową stadionu

W rozmowie z portalem www.wroclaw.pl prokurent spółki Wrocław 2012 Paweł Rychel odniósł się do najważniejszych wątpliwości NIK związanych z budową piłkarskiej areny. W kwestii przekazania głównemu wykonawcy niemal 25 mln zł na tzw. prace optymalizacyjne, Paweł Rychel podkreślił, że zaproponowane przez konsorcjum zmiany dotyczące budowy stadionu z gotowych prefabrykatów pozwoliły na skrócenie terminu budowy.

– Choć konsorcjum nie skończyło budowy, jako przedmiotu opisanego w umowie, w zakładanym terminie, to jednak czas budowy areny został znacząco skrócony. Tylko dzięki zaproponowanym przez nich zmianom rozegranie spotkań w trakcie piłkarskich mistrzostw Europy było we Wrocławiu możliwe. Bez tego stadion nie byłby gotowy w 2012 r. – mówi prokurent.

Jeśli chodzi o zarzut NIK związany z dokonaniem zmian w zasilaniu elektrycznym stadionu i przekazaniu na ten cel głównemu wykonawcy kwoty 5 mln zł, to Paweł Rychel podkreśla, że wybór zasilania leży tylko i wyłącznie w gestii zamawiającego.

– Ekspert powołany przez NIK stwierdził, że można to było zrobić taniej. Oceniał to jednak po zakończeniu budowy, gdy na stadionie odbyło się już bardzo wiele imprez, a nie w sytuacji projektowania, gdzie zużycie energii może być tylko szacowane na podstawie wyliczeń teoretycznych. Przygotowując projekt obiektu, chcieliśmy mieć pewność, że w kluczowym momencie tej energii nie zabraknie – dodaje prokurent.

Jedynym elementem, który rzeczywiście nie został prawidłowo wykonany przez konsorcjum Max Boegl, jest odpowiedni drenaż wokół stadionu. NIK w swoim raporcie zarzuca jednak spółce „pominięcie w odebranej dokumentacji projektowej obowiązku wykonania drenażu zabezpieczającego Stadion przed wysokim stanem wód gruntowych”.

– Tymczasem w dokumencie projektowym drenaż został właściwie opisany i oczekiwaliśmy, że zostanie wybudowany. Niestety tak się nie stało i wówczas mogliśmy albo dalej prowadzić budowę, albo zerwać umowę z głównym wykonawcą, co automatycznie spowodowałoby brak możliwości rozegrania mistrzostw. Zdecydowaliśmy się na kontynuowanie prac. Woda rzeczywiście pojawia się w kilku pomieszczeniach, ale nie zagraża to w żaden sposób funkcjonowaniu obiektu i nie można jednoznacznie stwierdzić, że jest to spowodowane brakiem drenażu, a nie miejscowym uszkodzeniem izolacji – zaznacza prokurent Rychel.

Z kolei wobec zarzutu o nieprawidłowościach związanych z przetargami i naruszeniem zasad uczciwej konkurencji prezes spółki Wrocław 2012 Robert Pietryszyn powiedział, że nie znajduje on uzasadnienia, bowiem  w tym przypadku żaden z trzech wykonawców zaproszonych do składania ofert nie skorzystał z przewidzianych ustawą o zamówieniach publicznych środków odwoławczych.

– Zauważyć jednocześnie należy, iż jak wskazuje praktyka, wykonawcy we wnoszonych protestach i odwołaniach bardzo często powołują się na naruszenie zasad wymienionych w art. 7 ustawy PZP, co w tym wypadku nie miało miejsca – dodaje Robert Pietryszyn.

Natomiast jeśli chodzi o wartości aportu (wkładu) wniesionego przez gminę Wrocław do spółki Wrocław 2012, to wiceprezydent miasta Maciej Bluj zwrócił uwagę, że nakłady inwestycyjne poniesione przez gminę Wrocław na budowę stadionu, jak również wskazane nieruchomości, na których wybudowany został stadion, zostały przeniesione na rzecz spółki Wrocław 2012 w całości.

– Nie można zatem zgodzić się z zarzutem dotyczącym zaniżenia wartości wniesionego wkładu. Wkład został wniesiony w pełnej zadeklarowanej przez właściciela wysokości, znajdującej odzwierciedlenie w sporządzonej wycenie rzeczoznawcy. Wprawdzie jego wniesienie nastąpiło w kilku etapach (zostało rozłożone w czasie), jednak brak jest podstaw, by z takiego powodu czynić jakiekolwiek zarzuty – podkreśla wiceprezydent.

Obecnie w tej sprawie toczy się postępowanie podatkowe. Miasto nie zgadza się bowiem z zastrzeżeniami NIK oraz podtrzymuje swoje stanowisko w zakresie prawidłowego ustalenia podstawy opodatkowania aportu.

– Stwierdzenia te zostały poparte dwiema niezależnymi opiniami podatkowymi, sporządzonymi przez Ernst&Young Doradztwo Podatkowe sp. z o.o. oraz Martini i Wspólnicy Sp. z o.o. spółkę doradztwa podatkowego, z których wynika, że przy wnoszeniu aportów sposób postępowania miasta był prawidłowy i nie wystąpiło naruszenie obowiązujących w tym zakresie przepisów prawa – dodaje skarbnik miasta Marcin Urban.

Kwestie użytkowania stadionu

NIK miała także wątpliwości związane z późniejszym użytkowaniem piłkarskiej areny. Do najpoważniejszych należą zorganizowanie w 2012 r. dwóch wydarzeń sportowych, choć stadion nie miał jeszcze wtedy pozwolenia na użytkowanie oraz nierzetelne realizowanie umów na organizację imprez sportowych.

Jeśli chodzi o pierwszą kwestię, to prokurent Paweł Rychel podkreślił, że obiekt miał w tym czasie warunkowe pozwolenie na użytkowanie. – Kiedy to pozwolenie obowiązywało, mecze piłkarskie się odbyły, później okazało się, że nadzór budowlany cofnął pozwolenie. Decyzja cofająca pozwolenie została nam jednak dostarczona dopiero po zakończeniu imprez. Warto podkreślić, że podczas imprez pozwolenie formalnie obowiązywało, w obu wydarzeniach udział wzięło blisko 28 tys. osób, stadion był bezpieczny, nikomu nic złego się nie stało – dodaje.

Wiceprezydent Maciej Bluj zwrócił także uwagę na wystąpienie pokontrolne NIK ze stycznia 26 stycznia 2012 r. dotyczące przygotowania do organizacji piłkarskich mistrzostw Europy.

– Delegatura NIK we Wrocławiu dokonała wówczas oceny pozytywnej m.in. w zakresie sprawowania nadzoru przez Miasto nad spółką Wrocław 2012 w zakresie budowy stadionu. Skoro zatem w tym samym obszarze zagadnień poddanych kontroli ten sam materiał, to zachodzi również w tym przypadku uzasadnione domniemanie, że NIK naruszyła zasadę prawdy obiektywnej wyrażoną w art. 28 ustawy o NIK – dodaje wiceprezydent.

Władze miasta będą teraz analizowały prawne możliwości odwołania się od raportu pokontrolnego.